31.10 Nikt już nie poznaje mnie na ulicy – STARS LIVE

„Coraz więcej osób nie poznaje mnie na ulicy”

Przez dwa i pół roku, Damien Sargue grał Romea u boku Cecilii Cara w musicalu Gerarda Presgurvica, „Romeo i Julia”. Później inteligentnie pozwolił o sobie trochę zapomnieć. Damien Sargue wraca na scenę z „Coś dla kogoś”, pierwszym kawałkiem z jego solowego albumu. Dzisiaj, Damien jest bardziej dojrzały i też piękny jak nigdy…

Kiedy kurtyna ostatecznie opadła na „Romea i Julię”, w czerwcu 2002, nie było Cię w ogóle widać. Co robiłeś cały ten czas?
Potrzebowałem porządnej przerwy. Po dwóch i pół roku grania „Romeo i Julii”, była mi niezbędna do życia : wypoczywałem i odnajdywałem się . Mojej rodzinie też okropnie mnie brakowało . Nie widzieliśmy się częściej niż raz w miesiącu. Pojechałem więc odnawiać siły do mojego ojca do Normandii, Potrzebowałem trzech, czterech miesięcy żeby ostatecznie wyrzucić z siebie Romea. Nie zaczynałem więc pracy nad moim solowym albumem,zrobiłem to w listopadzie 2002 .

Jaki jest twój album i z kim pracowałeś przy jego tworzeniu?
Miałem szansę zostać otoczonym cudowną opieką. Moje piosenki zostały napisane przez ludzi takich jak Marc Lavoine, Calogero, Daran, Rick Allison..aż świat jest piękny! W moim albumie znajduje się doskonała jednolitość. To mieszanka rock-popu, z dużą ilością gitar i perkusji. Osobiście, uwielbiam go. Ponieważ powstawał w końcu dziewięć miesięcy, uważam go za moje dziecko.

Czy aby powrócić ważna była zmiana stylu?
To było symboliczne. Nosiłem długie włosy od czasów nastolatka i i ta było doskonałe dla moich ról w „Notre Dame” i „Romeo i Julii”. Strona z musicalami przewróciła się, nie potrzebowałem już zachowywania romantycznego stylu . W każdym razie, gdybym nie grał w tych dwóch spektaklach, ściąłbym je dużo wcześniej.

Czujesz się teraz inaczej?
Widać,że nie mam już tego samego stylu. Aktualnie, już nikt nie poznaje mnie na ulicy . Kiedy byłem Romeo, z moimi długimi włosami, nie mogłem zrobić nic bez bycia obleganym. Przez jeden rok poznałem całkowicie anonimowość. To mi pozwoliło dobrze się odnaleźć.

Jak żyłeś sukcesem?
Sukces, to wywraca do góry nogami Twoje życie . Z dnia na dzień, jest się zapraszanym wszędzie, występuje się przed wszystkimi… Dla ludzi, staje sie wybornym kąskiem. Mam świadomość, że to cena jaką trzeba zapłacić kiedy chce sie wykonywać ten zawód i że ma się szansę odnieść sukces. Ale w rzeczywistości, jestem facetem jak inni.

Spotykasz czasem swoich starych partnerów?
Spotykamy się czasem. Spotkałem niedawno Cecilię podczas przedstawienia w teatrze gdzie byliśmy gośćmi. Spotkałem też jakiś czas temu Sebastiena Chato. Ale po mału, każdy pracuje nad swoimi własnymi projektami i grupa się rozlatuje, to normalne.

Często wychodzisz?
Tak, wznowiłem trochę wyjścia. Byłem pochwalić „Panienki z Rochefort” i „Przeminęło z wiatrem”. W obu trupach mam kolegów.

Oglądasz programy rozrywkowe?
Oglądam „Star Academy”. To naprawdę mi się podoba. Przynajmniej można dowiedzieć się czegoś. Jestem zafascynowany pracą Oscara Sisto, „prof. Nadzwyczajny” . Oglądałem również „Koh Lantah”, ale wolałem zeszłoroczną edycję. W zamian, znalazłem „Nice people” całkowicie niedorzeczne.

Z kim chciałbyś wystąpić w duecie?
Marzę o tym by zaśpiewać ze Stingiem. Uwielbiam tego faceta!

Masz inne marzenia?
Mam nadzieję trwać w moim zawodzie. Chciałbym zrobić karierę jak Souchon, Cabrel czy Lavoine. Chociaż, marzę o pracy dla kina pewnego dnia. Mam zamiar najpierw wziąć lekcje komedii. To, to podoba mi się naprawdę…

Przygotowane przez Gilberta Jouin’a