23.10 Cool życie – LOLIE

„Cool życie”

Romeo sparaliżowany miłością w komedii muzycznej „Romeo i Julia”, to był on. Od tego czasu, przygotowywał solowy album: „Coś dla kogoś”. Delektuje się swoją codziennością,dużo bardziej spokojnie odkąd skończył nagrywać!

” Kiedy nagrywałem mój album, moje dni były zorganizowane jak na papierze do nut. Na nogach w południe, przełykałem kawę, dwie witaminy C i zbierałem się do studia nagraniowego gdzie ciężko pracowałem do godziny 21 bez przerwy. Potem, bar z kumplami i powrót do domu na wielkie spanie. Teraz kiedy album jest dokańczany, czuję się trochę bardziej cool…”

Ranek: bulimia małego ekranu
Wstaję około godziny 11 , jem bardzo małe śniadanie, oglądam seriale komediowe! „Voila”, „Papa Schulz”, „Marie,deux enfants”… uwielbiam je. Czarny humor niewątpliwie pozwala mi umierać ze śmiechu. Jestem również wielkim fanem francuskich komików: Dieudonne’a, Muriela Robin’a, Elie Semoun’a, Kad’a i Olivier’a, zapominam ich, ale w każdym razie rzucam się na ich spektakle, kiedy coś grają. Jeden raz śniadanie przełknięte, lecę zrobić zakupy do sklepu, poza tym żyję w zgodzie z targiem. To prawdziwa przyjemność móc żyć zwyczajnie . Po dwóch latach w „Romeo i Julii”, byłem bardzo rozpoznawany na ulicy, ludzie byli sympatyczni ale, w dużej ilości, to nie jest zawsze właściwe do kierowania i dla siebie, i dla swojego otoczenia . Dzisiaj, jestem klientem jak inni, przechodzę kompletnie nie zauważony i kocham to!

Popołudnie: miejsce na sport… i na zieleń!


W południe, spotykam się często z kolegami lub jeśli nie, jem obiad w barze na rogu z moim bratem. Jesteśmy sobie naprawdę bardzo bliscy, prawie jak bliźniacy, To nic, że on ma dwadzieścia sześć lat a ja dwadzieścia dwa. Jesteśmy nadzwyczajnymi wspólnikami, nazywamy się tak praktycznie codziennie, doradzamy sobie nawzajem we wszystkim, krótko mówiąc, jesteśmy nierozłączni. Zresztą taka anegdota : wytatuowaliśmy sobie na klatkach piersiowych takie same słowa po chińsku: „Miłość i rodzina, naszą dewizą” ! Po południu, jeśli nie mam spotkań albo wywiadów,idę poćwiczyć do klubu sportowego. Nie mam dokładnego planu, ćwiczę po trochu na wszystko. Serce na wytrzymałość, rower i wiosła na oddychanie i troszkę muskulaturę aby być wzmocnionym i pilnować budowy – mam prawie poprawną (!). Mam tendencję do bycia bardzo leniwym, ale jedyny raz kiedy jestem na miejscu, siedzę do końca . W ustępstwie mam kilka opcji: mianowicie wychodzę do „Fnac” (dop.webm. sklep odpowiadający naszemu Empikowi) aby posłuchać i nabyć nowości (lubię soul!). Bądź idę do parku Monceau: uwielbiam! Siadam na ławce i tworzę miłosne słówka . Odprężam się tym i odczuwam to naprawdę sympatyczne być pomiędzy drzewami w samym środku Paryża. To jednocześnie żeby zobaczyć i żeby poczuć ten kontakt z naturą kiedy odwiedzam ten park. Możliwie najczęściej, robię wypad do Normandii, do moich rodziców, aby zobaczyć „zieleń” !

Smaczne małe dania i wieczory między kumplami


O 18, kierunek dom. Kilka spraw do załatwienia i rozpalam ogień żeby przygotować smaczne małe dania dla mojej koleżanki. Oh! Nie jestem jakimś wielkim szefem kuchni,ale kocham jej robić niespodzianki… Menu? Pieczona wołowina w ziemniakach lub smaczna potrawka z zieloną fasolką pieczoną na patelni, tacka z serami a, na deser, rozpływająca się w ustach czekolada, to jedyne co lubię , bo nie przepadam zbytnio za słodyczami. Potem, wychodzimy do kina lub też idziemy oglądać spektakle. Bądź komików, bądź koncerty. Ten o Johnny’m, „w Parku Książąt”, jestem pod wrażeniem! Wytrzymać spokojnie dwie i pół godziny z taką „brzoskwinką” ( pieszczotliwie o kobiecie :) ), to szalone! Jeśli nie, lubię pójść do kumpli wypić szklaneczkę albo do „Tchao’bar” na placu Pigalle. Generalnie, wracam do domu około północy, pierwszej w nocy. Z Myriam, włóczymy się, oglądamy komedie! Albo wymyślamy miłosne słówka . Mówię o tym, bo to prawdziwy narkotyk te miłosne słówka! I mój rytuał, przed pójściem spać, poleganie na włączonym DVD, które oprawia mnie w merytoryczne udźwiękowienie żeby zasnąć!

Tekst: Caroline Cibot