„Nowe wyzwania Romea”
Mający dopiero 22 lata, Damien Sargue już triumfował w musicalu „Romeo i Julia”. Zmienił się od stóp do głów, opowiada nam o swoim nowym życiu i o swych największych marzeniach…
Przez trzy lata, w latach 1999-2002, Damien był dla całej Francji najbardziej romantycznym chłopakiem, który był pewnym Romeo. Ale tamten Damien to już przeszłość! Mniej nieśmiały i bardziej dojrzały, młody mężczyzna, który poświęcił swoją młodzieńczą fryzurę, wydaje dziś swój pierwszy singiel „Coś dla kogoś”* zapowiadający jego pierwszy album, który zaplanowano na styczeń . Serdeczne spotkanie odbyło się w paryskiej kawiarni.
Nous Deux: Dlaczego ściąłeś włosy?
Damien Sargue: Nosiłem długie włosy od 15 do 21 roku zycia dla ról, które grałem w musicalach. W przeciwnym razie, ściąłbym je wcześniej. Zresztą, na początku, to było trochę jak młodzieńczy bunt . Dzisiaj, czuję się lepiej w swojej skórze.
Promujesz swoją karierę solową. Coś cię przeraża ?
To prawdziwe wyzwanie . Dotąd, byłem częścią trupy, kiedy to albo w „Notre-Dame-de-Paris”, jako dubler, albo w „Romeo i Julii”, gdzie było nas 13 piosenkarzy i 30 tancerzy . Tam było się wspieranym przez innych. Dzisiaj, za jednym razem, odnajduję się sam. W tym czasie , to bardzo motywujące. To dodaje mi skrzydeł.
Jak chcesz pokazać się swojej publiczności ?
Potrafię pozostać sobą . Wierzę, że za to ludzie mnie docenią , albo i nie. Podczas tamtych lat, ukrywałem się trochę za swoimi rolami. A tu, dzisiaj, chcę się zaprezentować publiczności taki, jaki jestem w życiu, prosty i naturalny. I mój album jest w moim stylu.
A jeśli nie uda Ci się już odnieść sukcesu ?
Najpierw, będę bardzo nieszczęśliwy, bo zaangażowałem się w ten album . Potrzeba było dziewięciu miesięcy żeby go sfinalizowac. Usiłuję dokonać czegoś innego aby być na… przed zmianą drogi! Aż do teraz, nie znałem porażki. Teraz, muszę dać mój dowód. Aby się powiodło, wierzę, że trzeba mieć swoją szansę, umieć podejmować właściwe decyzje i mieć trochę talentu.
Na co masz ochotę?
Nie marzę o staniu się supergwiazdą . Mam właściwie ochotę wypełnić dziurę, po mału, i mieć swoje miejsce jak inni piosenkarze . Chciałbym trwać jak Cabrel, Souchon czy Marc Lavoine…
Masz do siebie zaufanie?
Wtedy, na spektaklach, które grałem w przeszłości, miałem nabyte jakieś zaufanie do siebie. Ale na dzień dzisiejszy nie jest takie samo. Wylansuję się. Trzeba widzieć jak publiczność będzie reagować . Wszystko jest tak nowe…
Kiedy zacząłeś śpiewać ?
W wieku 8 lat śpiewałem w domu całymi dniami . Moja mama dowiedziała się o tym że zapamiętywałem wszystko to co słyszałem w radio i że miałem głos. Zaproponowała mi pójście do szkoły rozrywki w Caen, gdzie wówczas mieszkaliśmy. Spodobało mi się to natychmiast, a miałem 16 lat kiedy zdecydowałem się zrobić karierę. Zacząłem przez bycie dublerem Bruno Pelletier’a w „Notre-Dame-de-Paris”. Tu, rzeczy zaczynają być bardziej poważne.
W miłości, jakim typem faceta jesteś?
Romantyk,mam nadzieję . Nawet jeśli nie okazuję tego dwadzieścia cztery godziny na dobę! Romantyzm,to dla mnie na przykład, kąpiel z moją ukochaną w wannie otoczonej świecami . Nie jestem typem podrywacza. Przed tą osobą otwieram się całkowicie, i próbuję stworzyć coś pięknego . Wciąż mam na to ochotę.
Opowiedz nam o swojej „Julii”…
Moja droga! Ta, którą kocham jest kimś bardzo szczerym. Jest ładna, oraz rozważna. Nazywa się Myriam i pisze piosenki…
Miałeś uraz w sercu kiedy Twoja ex, Helene Segara, wyszła za mąż?
Nie, byłem bardzo szczęśliwy z Helene . To musiał być dla niej piękny dzień i to bardzo dobrze . Dla mnie, życie toczy się dalej.
Jakie są Twoje pasje poza śpiewaniem?
Jestem kinomaniakiem . Cenię też sobie muzykę soulową. A jeśli nie, lubię prowadzić normalne życie jak Pan Kowalski. Oto rok, w którym popadam w anonimowość i kiedy odkrywam życie codziennie . Ale wiem też, że to przyjemne być rozpoznawanym przez publiczność, bo często prawicie mi komplementy.
Masz trochę dość sławy…
Dość, to słowo jest zbyt mocne. Ale byłem często zakłopotany . Nie wychodziłem się napić, ani tańczyć wieczorami. Po spektaklu, jadłem kolację z trupą i kładłem się spać albo oglądałem filmy na video. Podczas gdy wychodziliśmy z Cecilią Cara (jego Julia na scenie), byliśmy zawsze otoczeni grupą fotografów . I kiedy razem uczestniczyliśmy w sesjach w teatrze odnaleźliśmy się przed dziesiątkami aparatów fotograficznych kiedy nas fotografowali. Skończyliśmy z byciem zakłopotanymi! Ale to, to już przeszłość.
* Singiel „Coś dla kogoś”, Mercury.