Musical « Roméo et Juliette » wraca do Paryża od 2 lutego do 4 kwietnia,zanim jeszcze jego ekipa uda się na jesienne tournée. To musical stworzony przez Gérarda Presgurvica w 2001 roku, z Damienem Sargue w roli Romea. Damien wciąż nim jest. Zresztą wrócił do tej roli w 2006 roku na tournée po Azji, zaraz po wydaniu swojej pierwszej solowej płyty. Spotkaliśmy się z nim by opowiedział nam o tej nowej przygodzie oraz o swoich osobistych planach i wspomnieniach z młodości…
Opowiedz nam o tej nowej przygodzie w której odnalazłeś kilku starych znajomych, czyż nie?
Tak jest ze mną, Tom Ross , ciągle w roli Tybalta, i Fred Charter, który gra teraz Ojca Laurentego.
Przeczytałem, że wróciłeś do tej roli w 2007 roku…
Tak, nawet w 2006 roku. W 2006 roku odbył się casting w celu wyjazdu na tournée do Korei. Jak inne francuskie spektakle : « Notre-Dame de Paris », « Les Dix Commandements »…, « Roméo et Juliette » radzi sobie za granicą, a nawet poza krajami frankofońskimi gdzie ekipy zaadaptowały spektakl w różnych językach, dla różnych krajów (Ndlr : Wielka Brytania w latach 2002/2003, Holandia w latach 2002/2003, Rosja w latach 2004/2006, Węgry od 2004 roku, Austria w latach 2005/2006, Meksyk w 2008 roku, Rumunia w roku 2009).
Odbywały się tournée międzynarodowe, z francuską trupą, przed rokiem 2006 i Koreą?
Nie, biorę udział w pierwszym. Pozwolił on po raz pierwszy Gérardowi pokazać francuską trupę. Graliśmy zresztą w Korei i na Tajwani, który jest maleńką wyspą (Ndlr : Korea Południowa liczy sobie około 50 milionów mieszkańców, a Tajwan (Formoza) jakieś 22 miliony)). To co jest zabawne to to, że w Korei istnieje prawdziwa francuska kultura, w tym muzyczna…Wielu francuskich artystów dobrze sobie tam radzi.
Dlaczego wróciłeś do « Roméo et Juliette » w 2006 roku?
Ponieważ w 2004 roku nagrałem z Universalem płytę, która nie ujrzała światła dziennego.
Nie był on czasem produkowany przez Pierre-Alaina Simon, zajmującego się Lavoinem i Calogero?
Tak.Pierre-Alain zresztą dobrze zajmował się interesami ponieważ, już, zaoferował mi aranżera Johnny’ego : Pierre’a Jaconelli.
Il me semble que tu avais même sorti un single en commerce…
Tak, nazywał się « Merci » i był dosyć często puszczany na NRJ.
Dlaczego więc, w następstwie płyta nie została wydana ?
Ponieważ sprzedano 40 000 egzemplarzy singla « Merci », i wtedy tyle nie wystarczyło, by skomercjalizować album.
Przecież był skończony, czyż nie ?
Tak, zresztą kosztował ponad dwa miliony franków (Pdr : 300 000 euro), bo Pierre Jaconelli wziął muzyków Johnny’ego (Hallyday’a). Zresztą, później, kiedy robiłem chórki na jeden z albumów Johnny’ego – w momencie, gdy Eric Bamy się z nim pożegnał… – odnalazłem wszystkich « moich » muzyków… (uśmiech)
Kto napisał utwory na ten album, Ty ?
Nie, nie pisałem w tamtym okresie.
Pamiętam, że był daleki stylowi « Romeo et Juliette ». Co więcej, ściąłeś włosy na bardzo krótko…
Tak, to była wielka zmiana… Ale to pozostawało variété, pop – dla mnie, to trochę to samo – ponieważ piosenki były sygnowane przez Marca Lavoine, Calogero, Ricka Alisona…
Ile singli wysłaliście do rozgłośni radiowych nim album trafił do kosza ?
Najpierw próbowaliśmy z « Quelque chose pour quelqu’un », którego grali tylko w małych stacjach radiowych, i który więc nie został skomercjalizowany. Następnie, kiedy NRJ puszczało trochę « Merci », wydaliśmy go, i trochę się sprzedał. W końcu, wypuściliśmy trzeci singiel, « elle vient quand elle vient », sygnowany przez Marca Lavoine i Calogero, i to był koniec, bo w ogóle nie był puszczany na NRJ. To wtedy Universal i Pierre-Alain wyrzucili płytę do kosza.
To musiało być w 2005 roku. Jak to przeżyłeś ?
Potwornie mnie to wkurzyło.
Byłeś zły, albo przygnębiony ?
Przygnębiony. Pamiętam, źle się czułem. W końcu, pewnego dnia miałem się na tyle źle, że powiedziałem sobie, żepójdę szukać pracy sprzedawcy w Zarze … Bardzo szybko, pozbierałem się mówiąc sobie: « To nic takiego. Piosenki nie były dobre, w ten sposób nie spodobałbym się publiczności… ». Tymczasem, zależało mi na tożsamości, którą chciałem stworzyć . Nie chciałem pozostać « Romeo » całe życie. « Romeo », to tylko rola, to nie całe moje życie ! Nawet jeśli nie jest to degradujące jako image, to nie ja. To znaczy, mam świadomość, że we Francji, kiedy pokazujesz się ludziom jako jakaś postać, trzeba lat by się od tego uwolnić…
Ile czasu trwała ta pustka ?
Jakiś rok, od 2005 do 2006…
Miałeś ochotę opuścić Paryż?
Chcesz powiedzieć, wrócić do rodziców, do Normandii ? (uśmiech) Nie, byłem już w związku, w Paryżu.
Miałeś problemy żywieniowe?
Nie, nigdy. W tamtym czasie, miałem szczęście, że zaproponowano mi pracę przy dubbingu dla Francji (dla reszty krajów frankofońskich, zrobił to Fabien Richard) filmu « Upiór w operze» (Ndlr : Joël aSchumachera wydanego 22 grudnia 2004).
Dowiedziałem się, że w końcu, udało ci się wydać pierwszą płytę, nie we Francji, ale w Azji…
Nie mnie, ale Universalowi i Rapas, spółce Pierre-Alaina Simon. Zresztą pewnego dnia, na Tajwanie, miejscowy producent « Roméo et Juliette » – stary rockowy piosenkarz o wyglądzie cow-boya, cały ubrany na czarno, z długimi włosami, również całkiem czarnymi – mówi mi podczas kolacji : « Polubiłem twoją płytę, którą miałem okazję przesłuchać. Chciałbym go tutaj wydać ». Natychmiast, odpowiedziałem mu, że byłbym bardzo szczęśliwy, jeśli w ten sposób mógłbym go wziąć w ręce.
Wyobrażam sobie, że zaproponował to jak tylko « Roméo et Juliette » odniósł wielki sukces na Tajwanie…
Tak, spektakl bardzo dobrze sobie tam poradził, i miałem szansę bardzo szybko znaleźć tam publiczność. Więc wydano moją płytę i byłem numerem 2 na szczycie listy najlepiej sprzedających się albumów tajwańskiego FNAC’a, zaraz za Britney (Spears) i przed wszystkimi tamtejszymi artystami. Byłem bardzo dumny ! (uśmiech)
W którym to było roku ?
W 2007. Byłem niesamowicie zadowolony, nawet jeśli sprzedano 2 czy 4 tysiące egzemplarzy, nic nie wiem na ten temat.
Wydano go również w Korei, albo innych krajach Azji ?
Nie, bo w Korei byli inni producenci. Trzeba wiedzieć, że w tych krajach Azji, świat produkcji spektakli jest trochę skorumpowany. Co więcej, w Chinach, szybko mnie uprzedzono, że to by nie służyło niczemu, jak tylko zrobilibyśmy promocję, album zostałby skopiowany na pirackie płyty, i to one sprzedawałyby się w miejsce płyt oryginalnych.
Ile razy więc pojechałeś na Tajpej na wyspie Tajwan ?
Raz z « Roméo et Juliette », a potem drugi raz, sześć miesięcy później, z moimi muzykami, żeby zagrać koncert. Salę na 2000 miejsc wypełniliśmy 1200 osobami !
Co śpiewałeś ?
Utwory z pierwszej płyty, które ludzie znali – bo nie chciałem wywołać zamieszania wśród tej delikatnej publiczności, z którą już dzieli mnie bariera językowa – podobnie jak nowsze piosenki.
Producent miał środki by was sprowadzić w dobrych warunkach ?
Tak, wszystko nadzorowałem. Zresztą, każdy muzyk dostał ponad 500 euro za zagranie tego koncertu. I, poza tym, odbyli piękną podróż : byliśmy zakwaterowani w pięknych hotelu…
Zdaje się, że w następstwie tego koncertu zagrałeś na la Scène Bastille w Paryżu?
Tak, zagraliśmy trzy koncerty, jedyne, które dałem we Francji. Bałem się.
Co zaśpiewałeś ?
Moje piosenki : te z pierwszej płyty i parę nowych, przez 1,5 godziny, trochę jak na Tajwanie , albo nawet w Korei gdzie dawałem koncerty z miejscowymi producentami. To znaczy, na Tajwanie czy w Korei , nie podejmowałem żadnego ryzyka bo spektakl dobrze się przyjął w tych państwach, podczas gdy w Paryżu, nikt nie słyszał o mnie od lat.
Kiedy to było ?
23 maja 2008 roku, potem 1 i 2 października tego samego roku.
Zaprosiłeś ludzi z wytwórni płytowych ?
Tak, ale nikt nie przyszedł. Trudno, to nic takiego… Za to publiczność odpowiedziała licznie : sala była pełna. Być może byli to fani « Roméo et Juliette », ale w każdym razie, przybyli, niektórzy z bardzo daleka, i to sprawiło mi bardzo dużą przyjemność. Nie licząc mojej rodziny i przyjaciół, którzy tam byli , w tym ci z branży jak Pierre Jaconelli. Ten ostatni sprawił mi wielki zaszczyt, przychodząc mnie obejrzeć. Uwaga, chciałbym dodać, że nie jestem nieszczęśliwy. Wszystko jest w porządku.
Wydajesz się być jak prawdziwy menager ?
Wcale : biznes, nie lubię tego… (uśmiech) . Nawet jeśli jestem zobligowany się tym zajmować. Dziś, nie mam już producenta, ani menagera. Odszedłem od Pierre-Alaina bo wydawało się, że już nic więcej rano nie zrobimy… To nie znaczy, że to z jego winy. To jak w związku…
Rodzaj nieporozumienia ?
Tak, myślę nawet, że był ze mną stracony, że po tym albumie , który wyrzucono do kosza, nie wiedział już co robić… Więc zacząłem od nowa : zacząłem pisać piosenki, by już mi więcej nie zarzucano, że nie mam muzycznej osobowości, że łowię piosenki na prawo i lewo u wydawców… I powiedziałem sobie, że, żeby mieć osobowość, trzeba było stworzyć sobie ekipę.
Od dawna chciałeś pisać ?
Tak, ale sądziłem, że piszę bez sensu. Wówczas, kiedy byłem w związku z młodą dziewczyną, która nazywa się Myriam Bricka i jest młodą, utalentowaną tekściarką, ale jeszcze nie znaną (Ndlr : SACEM (francuski ZAIKS odnotowuje 23 utwory, z czego tylko jeden wydany : « Je me sens vivant », i spora ilość z piosenkarzem z lat 80: Rachidem Ferrache), regularnie pokazywałem jej to co pisałem, i mówiła mi szczerze co o tym myślała, dobrze, albo i nie. Po mału, dopieściłem mój warsztat i piszę, nawet jeśli wciąż lubię otaczać się tekściarzami i kompozytorami.
Ile piosenek przeznaczyłeś na drugą płytę ? Na ile napisanych ?
7 albo 8 na być może 25, które napisałem ze swoją ekipą.
Z iloma kompozytorami pracowałeś ?
Od dawna z tym samym : Yoshim (From Tokyo), który jest japońskim, jazzowym pianistą ukształtowanym przez electro. Długo akompaniował Spleenowi, undergroundowemu piosenkarzowi sceny francuskiej. Również on pojechał ze mną na Tajwan zagrać koncert. Jest teraz na tournée Diam’s (Ndlr : w SACEM (francuski ZAIKS) znajdujemy 9 utworów napisanych z Myriam Bricka i Damienem Gras – Sargue jest więc anagramem nazwiska Gras). Teraz, pracuję również z dwoma innymi piosenkarzami sceny musicalowej : Ivanem Pavlakiem i Alainem Cordierem (Ndlr : którzy grają w musicalu « Cléopâtre »). Wyprodukowałem z nimi pierwszy nowy utwór, który nazywa się « Collector », jeśli chcesz puszczę ci go po wywiadzie (Ndlr : razem, ci trzej chłopcy napisali również « Cent fois »). Opłaciłem go moimi własnymi pieniędzmi, bo nie mam ani wytwórni, ani nawet producenta.
W jakiej stylistyce będzie utrzymana Twoja druga płyta ? Electro-pop ?
Tak, nawet jeśli nie chcę by szufladkowano moje piosenki. Wiem, że teraz produkuje się tego dużo, że nie jest to zbyt oryginalne, ale trzymam się tego już od 2007 roku!
Zabiegałeś o wytwórnie ?
Jedną jedyną : której nie znałem. Dałem im do przesłuchania trzy makiety i facet zrobił przemowę bardzo w stylu wytwórni płytowej, ale bardzo miłą. Powiedział, że to było dobre, że piosenki były bardzo dobre, ale że to nie w stylu wytwórni, że to nie było dla nich…
By stawiać kroki na nowo, czekasz, aż będziesz miał nowe utwory albo kogoś kto zrobi to za ciebie?
W tym momencie, wiesz, dla wytwórni to jest skomplikowane, więc wolę czekać, aż przyjdą do mnie. Dlatego publiczność musi im wskazać drogę… Bo jesli publiczność już jest, myślą, że być może ryzyko jest mniejsze…
Liczysz więc na sukces « Roméo et Juliette » by znów zacząć się liczyć na scenie ?
Tak. Znów spróbuję tej przygody, i jeśli nie wypali, to nie wypali, że to nie było mi pisane,że to nie było dla mnie. To nie przeszkodzi mi w kontynuacji mojej pracy.
Widzisz siebie śpiewającego całe życie w musicalach?
Absolutnie by mi to nie przeszkadzało. Uwielbiam ducha trupy, grupy. Więc , jeśli gram pewną postać, i jeśli nie wyśpiewuję swych osobistych emocji … Możliwe, że wszyscy wytrzęsą z tego to co jest osobiste ! (uśmiech)
Trupa być może również dodaje odwagi, czyż nie ?
To prawda, że jeżeli tworzy się spektakl albo płytę, nie ponosimy odpowiedzialności sami, ale to nie dlatego to kocham. Zastanawiałem się nad tym i uważam, że to dlatego, że musical ma coś z gry aktorskiej … Nawet jeśli nigdy mi tego na prawdę nie zaproponowano. Kocham to.
Chciałbyś więc grać w filmach kinowych albo telewizyjnych ?
Tak, ale nie wiem czy mam do tego talent…
Pracowałeś nad warsztatem aktorskim ?
Trochę, biorę lekcje…By nabrać do siebie zaufania. Ludzie tego nie wiedzą, ale jestem tchórzem…
Nie uważasz, że w ciągu tych 10 lat poziom artystów grających w musicalach we Francji polepszył się ? Dzisiaj , wielu młodych jest na raz aktorami i piosenkarzami?
Znacznie!
Pomówmy o nowym « Roméo et Juliette ». Podobno na płycie będzie dziewięć nowych piosenek…
Tak, album to digipack z dwoma płytami CD, będą to 43 piosenki, I jedna płytaDVD (Ndlr : z wywiadem, making of, fragmentami piosenek, warsjami karaoke piosenek…). Jeśli Gérard Presgurvic dodał piosenki, to przez to, że niektóre stare zostały skrócone, i że nowe są często bardzo krótkie, mogą trwać tylko 1,5 minuty. To wszystko by zdynamizować spektakl. To zresztą widząc inne wersje « Roméo et Juliette » Gérard miał pewne pomysły na to by spektakl ewoluował.
To REDHA wciąż zajmuje się reżyserią ?
Nie, to Stéphane Métro…
Zajmował się tym już podczas tournée po Azji ?
Nie. KIedy wyjechaliśmy do Korei, wciąż był to REDHA. Później nastąpiło ponowne rozstanie między REDHĄ i Gérardem, i mieliśmy Alexandre’a… Zapomniałem nazwiska.
Śpiewacie do tych samych podkładów muzycznych co kiedyś ?
Nie, wszystko zostało zrobione od nowa z powodu praw autorskich, kontraktów : ldekoracje są nowe, kostiumy są nowe, choreografia się zmieniła (Ndlr : w tamtym czasie, producentem był Gérard Louvin, ale dziś już nim nie jest. Nowa produkcja musiała więc jeszcze raz zapłacić za podkłady, jak i dekoracje, kostiumy… )Wszystko to pozwoliło stworzyć niemal nowy spektakl.
To Carolin Petit nagrał nowe wersje ?
Myślę, że trochę ich zrobił, ale większość została nagrana przez samego Gérarda.
Dlaczego w prasie, mówi się o 9 niepublikowanych wcześniej piosenkach na płycie, z których 2 nie są śpiewane na scenie?
To dwie piosenki, « Grosse » i « Je veux l’aimer », które dodaliśmy, gdy pojechaliśmy do Azji, bo Gérard bardzo je lubił. Znalazły się nawet na płycie tam wydanej, w Korei i na Tajwanie. Później, znudził się nimi.
Są więc na płycie, tylko dlatego, że 9 piosenek w miejscu 7, jest lepsze dla marketingu ?
(uśmiech) Tak, zwłaszcza, że pierwsza płyta sprzedała się w 2001 roku w tak ogromnej ilości (Ndlr : 6 milionów płyt CD i DVD zostało sprzedanych we Francji) i trzeba było naprawdę dużo bonusów by ludzie znów go dziś kupili.
Po singlu « Avoir 20 ans », który do rozgłośni trafił w październiku, zdaje się, że wydajecie « On prie » ?
Tak. Jestem zresztą na obu.
Nigdy nie słyszałem ich w radio i nie widze ich nigdzie na yacast. Stacje radiowe zdają się być mniej zaangażowane niż w 2001 roku, czyż nie ?
Nie, często można je usłyszeć na France Bleu.
Do obu singli powstały teledyski ?
Na chwilę obecną do pierwszego. A później wystąpiliśmy w kilku programach telewizyjnych jak « Shabada », program Cyrila Hanouna (« La chorale des petits chanteurs »), le Téléthon (francuska akcja typu WOŚP)…
Wszystkie na France 2 albo France 3… Gérard Louvin, revenu aux variétés de TF1, boycotte-t-il « Roméo et Juliette » dans lequel il n’est plus ?
Nie wiem. W tym dotyczy mnie, nigdy nie miałem z nim problemów, nawet jeśli ostatnio się z nim nie widziałem.
Jak wytłumaczysz fakt, że wszyscy wspólnicy ze wszystkich musicali francuskich, rozstali, mawet ekipy, którym się udało : « Roméo et Juliette », ale też « Notre-Dame de Paris », « Dix Commandements »…
Wiesz, przed « Roméo et Juliette », byłem dublerem w « Notre-Dame de Paris », więc znam dobrze dzieje z Charlesem Talarem et Richardem Cocciante… (uśmiech). Co nie przeszkadza mi uważać tego za szalone… Nawet jeśli rozumiem to, że mogą tam istnieć walki o władzę…
Czy inni ludzie z mediów są wam życzliwi czy wyglądają na takich, którzy często trzymają kciuki za projekty, które świetnie sobie radziły, i które wracają?
Bałem się tego trochę a potem, w sumie, nie… Ludzie zachowali miłe wspomnienia z 2001 roku. Ten spektakl przywołuje im wspomnienia.
Zresztą, od musicalu « Starmania », to pierwszy francuski musical, który wraca prawie dzisięć lat później? « Notre-Dame de Paris » grało wiele ekip, bez ustanku przez wiele lat, ale nigdy nie wrócili
Przecież próbowali … Zdaje się, że « Les Dix Commandements » wracają we wrześniu 2010 roku.
W momencie, gdy wyjedziecie na tournée po prowincji… wiesz do kiedy będziesz « zablokowany » przez « Roméa » ?
Nie… Ale Gérard powiedział mi, że nie będę « zablokowany ». Z powodzeniem mogę w tym czasie wydać płytę… Myślę że po blisko dziesięciu latach, jest między nami prawdziwa przyjaźń.
Widziałeś jego musical : « Autant en emporte le vent » (« Przeminęło z wiatrem »)?
Tak, polubiłem go. Chciałbym móc zagrać Rhetta Butlera (uśmiech)
Widziałeś musicale grane w Paryżu przez ostatnie dziesięć lat?
Nie widziałem jeszcze « Le roi Lion (Król Lew) », ale widziałem « Cabaret » który uważam za gigantyczny. Mieliśmy z Joy szansę spędzić trochę wakacji w Nowym Jorku, gdzie poszliśmy oglądać maksymalnie dużo musicali: « Shrek », który jest olbrzymiasty – bawisz się od początku do końca -, « Mary Poppins », z niesamowitym gościem, który stepuje na suficie , « Upiór w operze », oczywiście… Pojechaliśmy również na trzy dni do Las Vegas gdzie chciałem też zobaczyć jeden z trzech spektakli « Cirque du soleil » które są grane na świecie, ale nie mieliśmy czasu.
Widziałeś we Francji wielkie produkcje, jak « Mozart » ?
Nie, nie widziałem « Mozarta ». Po raz kolejny, Joy była, a ja nie mogłem.
« Le Roi Soleil » ?
Również nie widziałem… Nie z wyboru… Tak jakoś wyszło…Cóż, życie…
Zachowałeś dobre stosunki z członkami ekipy pierwszej wersji « Roméo et Juliette » ? Cécilią Cara, Grégorym Baquet, Philippe D’Avila ?
Bardzo często widywałem Cecilię przez te ostatnie lata.
Widziałeś ją w « Grease » ?
Tak! Niestety, nie mogłem zobaczyć jej w « Bonnie and Clyde » z powodu paru spraw rodzinnych. Za to Joy (Ndlr : Esther,nowa Julia) ją widziała. Mam również dobry kontakt z Sébastienem El Chato, który w tamtym czasie grał ojca Julii.
Nie powiesz mi nic o Grégorym ani Philippe ?
Nie…
Wiemy, że Grégory zajmuje się teatrem, i nawet nagrał kilka filmów, za to co się stało z Philippe D’Avilą?
Brak pomysłów. Nie pytałem o nic, a on nie dał mi żadnej wiadomości.
Pytanie dodatkowe : podczas naszego ostatniego spotkania, 9 lat temu, powiedziałeś mi o swoim pierwszym singlu, « Emmène-moi », wydanym w 1991 roku, po wygranej w „Sacrée Soirée”, ale nic nie wspominałeś o dziesięciu piosenkach nagranych jakiś czas później…
Już tego nie pamiętam (pokazuję mu płytę z dwunastoma utworami)… To szaleństwo… Ojej, będziesz musiał zrobić mi kopię. (uśmiech)
Te piosenki zostały napisane przez Michela Jouveaux i skomponowane przez Jean-Paula Cara…
To musiało być wtedy, gdy France 2 wybrało mnie na reprezentanta Francji na Eurowizji. Ale, jako że regulamin narzucał minimalny wiek uczestników – chyba 16 lat ja musiałem mieć jakieś 14, nie mogłem wziąć w tym udziału. Śmieszne jest to, że, wtedy, to Patrick Fiori zajął moje miejsce (pdr: w 1993 roku z « Mama Corsica »). Nie spodziewałem się, że kilka lat później, będę jego dublerem w « Notre-Dame de Paris »… (uśmiech)
Wywiad przeprowadzono 15 stycznia 2010r.